Wydarzenia

Czy jesteśmy skazani na życie w energooszczędnych bunkrach?

Dodano: 11 sierpnia 2016

Budując własny dom, wiele uwagi poświęcamy kwestii możliwie energooszczędnego docieplenia. Nic w tym dziwnego, skoro przez następne lata, rachunki za energię będziemy opłacać z własnej kieszeni. Dążąc do niskiego zużycia energii, dobrze jest pamiętać, że wartość naszego domu, będzie zależała również od tego czy jest ładny i funkcjonalny.

Czy jesteśmy skazani na życie w energooszczędnych bunkrach?

Warto spojrzeć na budowany dom, w horyzoncie czasowym dłuższym niż kilka lat. Dom to nieruchomość. Nieruchomość to inwestycja, a na inwestycji można dużo zyskać, albo dużo stracić. Być może kiedyś zechcemy sprzedać dom, a jak głosi znana prawda "dom kupuje się oczami". Nasza inwestycja może skończyć się stratą, jeśli potencjalnym nabywcom nie przypadnie do gustu bryła budynku i estetyka wnętrza.

Równolegle z rosnącym apetytem na energooszczędność, rośnie grubość termoizolacji. Dostępne na rynku materiały ociepleniowe, znacznie różnią się swoją izolacyjnością, określoną przez współczynnik przewodzenia ciepła lambda (λ).  Im jest on niższy, tym cieńsza może być warstwa ocieplenia. Dla przykładu, współczynnik λ= 0,031 jest niższy od współczynnika λ= 0,045. Materiał o współczynniku λ= 0,031 jest lepszy, bo wykonane z niego docieplenie może być cieńsze.

Stosując materiał o zbyt wysokim (gorszym) współczynniku λ, warstwa docieplenia musi być tak gruba, że bryła budynku wygląda topornie i niezgrabnie. W takim wypadku estetyki nie poprawią również okna, które przy bardzo grubej izolacji, będą przypominać otwory strzelnicze.

Konsekwencją bardzo grubego docieplenia jest również zbyt mała ilość światła dziennego, przedostającego się do wnętrza przez wspomniane "otwory strzelnicze". Otwory okienne w niezwykle grubych ścianach, wymagają bardzo szerokich parapetów, nie wspominając już o dyskomforcie związanym z ograniczoną ilością światła słonecznego.

Na terenach o gęstej zabudowie zazwyczaj istnieją ograniczenia dotyczące zewnętrznych wymiarów budynku, w tym również wymiarów i kształtu ostatnich kondygnacji. Nietrudno zauważyć, że przy z góry zadanych zewnętrznych wymiarach budynku, grubsza izolacja oznacza mniejszą powierzchnię użytkową. Innymi słowy, kolejnym skutkiem bardzo grubego docieplenia, jest wzrost kosztów budowy metra kwadratowego powierzchni użytkowej.

W państwach Europy zachodniej, już od dawna obowiązują wyśrubowane wymagania dotyczące minimalnej izolacyjności przegród budowlanych, nieodłącznie  związane z problemem grubości ścian. Inwestorzy od lat obserwują rynek nieruchomości, optymalizując grubość ocieplenia, estetykę i wzrost wartości nieruchomości.  Na tamtejszych rynkach, jednym z najczęściej stosowanych materiałów dociepleniowych jest szary styropian. Okazał się być produktem o najlepiej wyważonym stosunku ceny do korzyści.

Pewną niedogodnością związaną ze zwykłymi szarymi styropianami, są występujące w nich stosunkowo silne naprężenia wewnętrzne. Naprężenia mogą skutkować odkształceniem i skurczami płyt, a w skrajnych przypadkach odspajaniem się płyt od fasady. Z tego względu, na rynkach zachodnich coraz chętniej stosuje się nową generację styropianów zespolonych, w których naprężenia nie występują. Pierwszym dostępnym w Polsce styropianem wyprodukowanym w opatentowanej technologii odprężonych płyt zespolonych jest Swisspor LAMBDA WHITE.

Budując dom dla swojej rodziny, warto pamiętać, że dom jak każda nieruchomość, jest również inwestycją na której można zyskać lub stracić. Duży wpływ na wartość domu ma jego wygląd i funkcjonalność. Zbyt gruba warstwa termoizolacji, może zamienić dom w bunkier o niedoświetlonym wnętrzu.

źródło i zdjęcie: SWISSPOR